Kto powiedział, że myśliwi tylko tropią zwierzynę? Prawdziwe oblężenie giżyckiej strzelnicy i Dzień Dziecka z pompą

W minioną niedzielę, 30 maja, giżycka strzelnica myśliwska zamieniła się w najgłośniejsze, najbardziej radosne i prawdopodobnie najsmaczniejsze miejsce na Mazurach. Wszystko to za sprawą zjednoczonych sił lokalnych kół łowieckich: Dzik, Sokół, Kormoran, Jeleń, Ryś oraz Rogacz. Choć na co dzień te nazwy kojarzą się z leśną ciszą i spokojnym wypatrywaniem zwierzyny, tym razem myśliwi udowodnili, że potrafią zorganizować imprezę, na której Ci mali i ci „trochę” więksi bawili się razem z nimi! I to ta najwspanialsza chwila, bo dzieciaczki były uśmiechnięte od ucha do ucha i żądne przygód!

Uroczyste rozpoczęcie

Uroczystego otwarcia tego wyjątkowego Dnia Dziecka dokonał Łowczy Okręgowy – Wojciech Zaniewski, który oficjalnie rozpoczął świętowanie i powitał przybyłych gości.

Jak już się utarło, na najmłodszych czekało mnóstwo niespodzianek, ale – umówmy się – dorośli też potajemnie zacierali ręce, bo organizatorzy przygotowali atrakcje dla każdego, niezależnie od PESEL-u

Rosomak na wejściu i bezpieczne „pif-paf”

Już na samym starcie gości witał kącik militarny, przygotowany przez niezawodną 15. Giżycką Brygadę Zmechanizowaną. Gwiazdą programu był potężny kołowy transporter opancerzony Rosomak. Dzieciaki (oraz tatusiowie, udający, że tylko pilnują dzieci) mogli z bliska obejrzeć ten kawał porządnego sprzętu.

Kawałek dalej działy się rzeczy mrożące krew w żyłach… ale tylko z emocji! Pod okiem czujnych, profesjonalnych instruktorów można było spróbować swoich sił w strzelaniu do rzutek oraz tarcz. Wszystko odbyło się z zachowaniem absolutnego, żelaznego bezpieczeństwa. Kto wie, ile ukrytych talentów strzeleckich objawiło się w tę niedzielę? Myśliwi z dumą obserwowali młodą kadrę, która być może w przyszłości zasili szeregi kół łowieckich.

Od dmuchańców do leśnych zagadek

Tradycyjnie gigantycznym zainteresowaniem cieszyły się potężne dmuchańce, na których grawitacja zdawała się nie działać, a dziecięca energia wydawała się nieskończona.

Jednak myśliwi to przede wszystkim ludzie lasu i pasjonaci przyrody, dlatego nie mogło zabraknąć edukacji. Przygotowano mnóstwo zabaw poznawczych o tematyce przyrodniczej i sportowej. Dzieci mogły sprawdzić swoją wiedzę o lesie, tropach zwierząt i sekretach mazurskiej fauny. Rywalizacje sportowe wywołały masę pozytywnych emocji i zdrowego ducha walki. Okazało się, że współczesne dzieciaki doskonale wiedzą, czym różni się poroże od rogów, co niezmiernie ucieszyło organizatorów.

Co niezwykle ważne, organizatorzy zadbali również o to, by najmłodsi zyskali supermoce, które mogą realnie odmienić czyjś los. W specjalnej strefie, pod czujnym okiem profesjonalnego ratownika medycznego, dzieci uczyły się ratowania tego, co najcenniejsze – ludzkiego życia. Z pomocą przyszedł niezawodny fantom, na którym mali bohaterowie trenowali uciskanie klatki piersiowej i pierwszą pomoc. Trzeba przyznać, że zaangażowanie i powaga, z jaką maluchy podeszły do tego zadania, mogłyby zawstydzić niejednego dorosłego!

O niespożytą energię, uśmiech i doskonałą organizację części zabaw zadbali również niezastąpieni harcerze z 7. Drużyny Starszoharcerskiej „Huragan” z Giżycka. Jak na prawdziwy żywioł przystało, wnieśli oni na strzelnicę masę pozytywnego zamieszania, udowadniając, że leśne i terenowe klimaty mają opanowane do perfekcji! Rywalizacje sportowe prowadzone przez młodzież wywołały masę pozytywnych emocji i zdrowego ducha walki. Dodam w tym miejscu, iż to nie pierwszy raz gościmy u nas harcerzy.

Ładowanie akumulatorów, czyli kulinarna pełna petarda

Tyle biegania, skakania i strzelania wymaga potężnej dawki energii. Na szczęście myśliwski kącik kulinarny działał na pełnych obrotach i nikomu nie pozwolił opaść z sił.
Dla łasuchów przygotowano prawdziwy festiwal słodkości:
  • Chrupiące gofry,
  • Kolorowe lizaki,
  • Puszystą watę cukrową,
  • Chłodne soki i wodę dla ochłody.

Dla tych, którzy potrzebowali konkretnego paliwa, myśliwi zaserwowali swoje popisowe dania. Prawdziwy, esencjonalny bigos oraz gęsty, aromatyczny gulasz znikały z kociołków w mgnieniu oka. Prawdziwym hitem okazało się jednak tradycyjne ognisko. Każdy, niezależnie od wieku, mógł osobiście upiec swoją kiełbaskę, co dla wielu miejskich dzieciaków było atrakcją samą w sobie. Zapach dymu, pieczonej kiełbaski i lasu – czy może być coś lepszego?

Do zobaczenia za rok!

Najlepsza wiadomość? Cała impreza była całkowicie bezpłatna, otwarta dla każdego, kto miał ochotę spędzić niedzielę w świetnej atmosferze. Giżyckie koła łowieckie po raz kolejny udowodniły, że myślistwo to nie tylko tradycja i dbanie o zwierzynę w lesie, ale przede wszystkim wielkie serce dla lokalnej społeczności, pasja i chęć dzielenia się wiedzą.

Jeżeli z jakiegoś powodu nie udało Wam się dotrzeć na strzelnicę w minioną niedzielę – macie czego żałować! Myśliwi już teraz czyszczą kociołki, sprawdzają zapasy waty cukrowej i zapraszają za rok. My na pewno będziemy!

Na koniec podziękowania za organizację kierujemy w stronę:

    • Niezawodnych kół łowieckich: Dzik, Sokół, Kormoran, Jeleń, Ryś oraz Rogacz – za Wasz ogromny trud, czas, wielkie serca i udowodnienie, że myśliwska pasja idzie w parze z niesamowitą energią i miłością do najmłodszych.
    • Koła Gospodyń Wiejskich „Sielanka” ze Spytkowa – za serce włożone w przygotowanie pyszności, niesamowitą gościnność i dbanie o to, by nikomu na strzelnicy nie zabrakło energii do zabawy.
    • Polskiego Związku Łowieckiego oraz Łowczego Okręgowego – Wojciecha Zaniewskiego – za nieocenione wsparcie, patronat i pomoc w realizacji tego pięknego przedsięwzięcia, które tak wspaniale promuje nasze tradycje.
    • Węgorzewskiego Stowarzyszenia Strzeleckiego „Parasol” – za profesjonalizm, zaangażowanie i zarażanie pasją strzelecką kolejnych pokoleń w bezpieczny i fascynujący sposób.
    • Kierownika strzelnicy myśliwskiej w Giżycku – za perfekcyjne przygotowanie obiektu, logistykę na najwyższym poziomie i czuwanie nad sprawnym przebiegiem całego wydarzenia.
    • 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej – za zabezpieczenie militarnego kącika, obecność i możliwość dotknięcia potężnego Rosomaka, co dla wielu było spełnieniem dziecięcych marzeń.
    • Instruktorów i sędziów strzeleckich – za anielską cierpliwość, dbałość o żelazne zasady bezpieczeństwa oraz profesjonalne wprowadzenie młodego pokolenia w świat strzelectwa.
    • Ratowników medycznych – za profesjonalne, cierpliwe i niezwykle ważne warsztaty z pierwszej pomocy, dzięki którym nasi najmłodsi wiedzą już, jak ratować ludzkie życie.
    • Harcerzy – za ich młodzieńczą energię, uśmiech, pomoc w prowadzeniu gier i pokazanie, że na giżycką młodzież zawsze można liczyć.
    • Wszystkich osób zaangażowanych w to jakże ważne wydarzenie – wolontariuszy, pomocników, Wojskich i ludzi dobrego serca, którzy poświęcili swój wolny czas, by wywołać uśmiech na twarzach dzieci.

Największe podziękowania należą się jednak Wam – drogim rodzicom i wspaniałym dzieciakom! Dziękujemy za Waszą obecność, niespożytą energię, głośny śmiech i fantastyczną zabawę. To dla Waszego uśmiechu warto było połączyć siły!

 

 

Darz Bór !!!                      

Lalak Andrzej