Kiedy emocje już nieco opadły, a my z uśmiechem na twarzy przeglądamy wspomnienia, musimy wspomnieć o tych, którzy sprawili, że te magiczne chwile nie ulecą z pamięcią jak dym z ogniska.
Nie możemy zapomnieć o cichych bohaterach tego dnia – naszych Koleżankach i Kolegach z Koła, którzy wzięli na swoje barki ciężar organizacji. Panie i Panowie, czapki z głów! Dziękujemy za każdą godzinę poświęconą na przygotowania, za dopięcie wszystkiego na ostatni guzik i za to, że robiliście to z uśmiechem (nawet jeśli logistyka polowania na taką skalę wymagała od Was cierpliwości godnej mnichów tybetańskich).
To dzięki Waszemu zaangażowaniu nasze Koło zaprezentowało się po prostu pierwszorzędnie, a same Diany mogły czuć się bezpiecznie i komfortowo, skupiając się wyłącznie na celebrowaniu łowieckiej pasji. Pokazaliście, że na myśliwych z „Rogacza” zawsze można liczyć, a organizacja polowania pod Waszym dowództwem to poziom, którego nie powstydziłby się żaden łowiecki ceremoniał!
Podziękowania trafiają do Koleżanek i Kolegów:
Andrzej Citkowski, Eugeniusz Samiła, Piotr Mikosza, Mariusza Ostapkowicz, Tomasz Fit- stażysta, Tomasz Gocaliński- stażysta, Karol Gołębiewski, Dawid Żywica, Mieczysław Stackiewicz, Marcin Stackiewicz, Mateusz Stasiak, Kuba Byrwa, Krystian Kudraj, Janusz Kowalczyk, Paweł Piekarz, Jarosław Dąbrowski, Jarosław Gajda, Jan Marko, Marek Oczkoś, Grzegorz Turkowski, Rafał Zabawski, Paweł Stonio, Adam Kotliński.
Jeżeli kogoś pominąłem, z góry serdecznie dziękuję za wyrozumiałość 🙂
Wielkie brawa i podziękowania należą się także:
Magdalenie Brykalskiej (która pomimo braku możliwości uczestniczenia w wydarzeniu, wspierała nas na bieżąco fotorelacją otrzymywaną od Dian), Mateuszowi Stasiakowi (zdjęcia z drona) oraz Piotrowi Mikosza (również za zdjęcia na „gorąco”).
To dzięki ich czujnemu oku, refleksowi godnemu najlepszego snajpera i artystycznej duszy, możemy dziś podziwiać tę wyjątkową, historyczną chwilę na wspaniałych zdjęciach. Bez Waszych kadrów nikt by nam nie uwierzył, że Nasze Diany wyglądały tak profesjonalnie (nawet po przedzieraniu się przez największe krzaki!).
Dzięki Wam ta opowieść o Dianach w Kole „Rogacz” zyskała nieśmiertelność. A teraz, mając takie dowody w ręku, nie pozostaje nam nic innego, jak tylko zacząć odliczać dni do kolejnego spotkania.